Kiedy widzi się w sklepie lub też u wędrownego handlarza różnego rodzaju pamiątki od małych koralików po rzeźby zwierząt, większych niż człowiek, to z reguły nie zastanawiamy się, gdzie i przez kogo zostały one wykonane. Na obrzeżach Mombasy jest jedna z największych albo i nawet największa w Afryce fabryka pamiątek. W jej sklepie firmowym możemy zobaczyć lub kupić tysiące wyrobów, które powstają w tym miejscu. Używając w tym przypadku słowa fabryka należy na pewno postawić cudzysłów. Setki prowizorycznych szałasów, często z dziurawymi dachami z brezentu i pewnie z tysiąc osób w prymitywnych warunkach tworzy te cuda, które potem możemy oglądać czy kupić.

W to miejsce ściągani są ludzie pochodzący z różnych afrykańskich plemion, którzy przejawiają talent i zmysł artystyczny. Jedni rzeźbią, inni malują lub też polerują wyroby, a jeszcze inni dbają o to, by używane narzędzia działały sprawnie i bez zarzutu. Jest to swego rodzaju spółdzielnia, która w jakiś sposób dzieli zyski z wyrobu i sprzedaży tych dzieł. Zadziwił mnie prymitywizm wykonywania tych, niejednokrotnie cudownych, przedmiotów. Imadłem najczęściej są stopy człowieka, w którego rękach sprawnie porusza się dłuto, siekiera, piła czy pędzel.

Pojęcie zasad BHP raczej na pewno tu nie występuje ….

Skomentuj

*

captcha *