Siatkówka to dla mnie nie tylko temat fotografii. Jestem fanem i kibicem tej wspaniałej dyscypliny sportu. Na meczach zawsze przeżywam dylemat: fotografować czy z całych sił dopingować naszej drużynie. Od dwóch lat jeżdżę na większe turnieje, w których bierze udział polska reprezentacja, a na co dzień kibicuję Asseco Resovii. Jako naród możemy być dumni z tego, że mamy tak fantastycznych kibiców. Wielu mogłoby się od nas uczyć radości i kultury kibicowania siatkówce. Nie ma też chyba takiego miejsca na świecie, które przebiłoby atmosferę panującą w katowickim „Spodku” lub też gdańskiej czy łódzkiej „Arenie”.

Ostatnio byłem na finale ligi światowej w Sofii. W trakcie pierwszego meczu Polaków z Brazylią przez dwa sety miałem na sobie wielki bęben i zagrzewałem naszych kibiców do zwiększenia dopingu dla polskiej drużyny. Naprawdę miałem dylemat dotyczący tego, co sprawia mi większą frajdę: kibicowanie czy fotografowanie. Jednak ostatecznie wybrałem aparat.

Finał Ligi Światowej w Sofii był dla mnie pierwszą imprezą, na której miałem akredytację fotografa ( www.s-w-o ). Wszystkie zdjęcia, które robiłem do tej pory były wykonywane z miejsc, na które miałem wykupione bilety. Dzięki możliwości robienia zdjęć z tak bliska, na tym turnieju jeszcze mocniej mogłem poczuć adrenalinę i ogrom wysiłku wkładanego przez zawodników walczących o każdą piłkę. Dla mnie jako kibica – fotografa było to niesamowite przeżycie.

Fotografia sportowa jest czymś zupełnie innym od chociażby pleneru, który tak bardzo lubię. Tu nie ma czasu na to, żeby zastanowić się nad tym, jaką przysłonę i czas sobie dobrać, jak lepiej skadrować dane ujęcie lub coś zmienić, pomyśleć nad tym, by założyć inny obiektyw czy filtr… Tu wszystko dzieje się bardzo szybko i nie ukrywam, że brak mi jeszcze w tej dziedzinie doświadczenia, by w pełni być zadowolonym z efektu. Czasem zdjęcie robione z tego samego miejsca i z taką samą ogniskową daje 2-3 przysłony różnicy niż to robione kilka sekund wcześniej, bo np. zaświecił się baner reklamowy w tle o innym natężeniu światła. Czasem nastawiam się na zrobienie serii zdjęć zawodnika atakującego przy siatce, a tu niespodziewanie do odbitej od bloku piłki rzuca się libero i mam go przez ułamek sekundy metr lub dwa od siebie. Mój refleks i szybka zmiana ogniskowej nie zawsze sprawią, że zdjęcie jest dobre, bo aparat nie zdążył wyostrzyć kadru albo różnica światła jest zbyt duża. Nie mam aparatu reporterskiego z 12 klatkami/s, ale 6 klatek/s i tu również jest wiele ujęć, gdzie te kilka klatek więcej dałoby szansę na większą ilość dobrych zdjęć. Na setki, czasem nawet tysiące zrobionych klatek trafiają się jednak takie zdjęcia, które podobają się nie tylko mnie. W tej dyscyplinie fotografii stawiam dopiero pierwsze kroki, więc przede mną jest jeszcze wiele pracy, aby poprawić swój warsztat.

Nikt nie odbierze mi jednak pozytywnych emocji, które towarzyszą przy fotografowaniu i kibicowaniu w czasie siatkarskich meczy. Najbardziej skupiam się oczywiście na grze zawodników, ale poza sportowcami są trenerzy i kibice, a na ich twarzach maluje się często kalejdoskop emocji.

Gdyby ktoś załatwił mi tournée z trenerem Brazylii – Bernardinho Rezende, to nawet gdyby trwało ono rok, wiem, że nie nudziłbym się robiąc mu zdjęcia w trakcie gry jego drużyny. Wykazuje się on niesamowitą mimiką i gestykulacją. Całym swoim ciałem reaguje na wszystko, co dzieje się na boisku.

Andrea Anastasi, mój „Wielki Czarodziej”, który wyprowadza polski zespół na „siatkarskie wyżyny”, jest dla mnie trudniejszym obiektem do fotografii. U niego emocje pojawiają się rzadko, chociaż czasem przejawia on „włoski temperament”.

Nieograniczona wręcz kopalnia tematów fotografii to kibice. Kolory i wygląd ich strojów, fryzur, makijażu, emocje pojawiające się na twarzach i w wykonywanych gestach. Można się zupełnie zapomnieć i w ogóle nie spoglądać na parkiet, gdzie trwa piękna siatkarska walka i mieć satysfakcję z robienia zdjęć kibicom. Jest to dla mnie jest swego rodzaju problem, bo nie mogę jednocześnie obserwować obydwu stron. Bądź co bądź, sam jestem kibicem siatkówki i chciałbym móc oglądać i przeżywać każdy mecz.

Naprawdę kocham ten sport!